David Gareji

Tagi

, , , , ,

W stepie szerokim…którego okiem… cały czas miałam w głowie te słowa. Część wiernych przybywa tu, aby skosztować „łez Davida” czy mówiąc prościej napić się wody ze źródła uznawanego za relikwię, w którym gasili pragnienie pierwsi pustelnicy. Inni w poszukiwaniu spokoju ducha czy z prośbą o uzdrowienie. Jeszcze inni, aby zobaczyć wspaniałe dzieło ludzkich rąk. Bez względu na to, co  nami kieruję warto tu się znaleźć.  Klasztor leży na granicy z Azerbejdżanem i otwiera bramy Azji. Ze wzgórza rozciąga się naprawdę piękny widok… na ocean zieleni. Mnisi zamieszkują część jaskiń, a w klasztorze toczy się zwyczajne życie… po dziedzińcu biegają owce, króliki i braciszkowie. Po tej całej bieganinie jest także czas na chwilę zadumy, prawdziwej… niewymuszonej.  Ich ciche modlitwy sprawiły, że poczułam się bezpieczniej.

Sycylia – ośmiornice i betonowe buty

Tagi

, , , , , , , ,

Pyszna tarta z czekoladą i winogrona z lokalnej uprawy… Scopello i jego nieodparty urok.  A po serialu z dzieciństwa z komisarzem Cattanim w roli głównej pozostała tylko muzyka… i ośmiornica, ale tylko na talerzu :)
A betonowe falochrony wylegiwały się na plaży w blasku księżyca…
porzucone i samotne.

W wielu odsłonach

Tagi

, , , , , , ,

W życiu piękne są tylko chwile…a te były wyjątkowe.

Rabat

Tagi

, , , , , , ,

W takie dni jak ten najbardziej brakuje mi kolorów.

Fantazja

Tagi

, , , , , , ,

Zaczął padać deszcz, co w tym klimacie i czasie jest dość nietypowym zjawiskiem. Ale bardzo przyjemnym po upalnym i dość wyczerpującym dniu. Przejeżdzając przez maleńkie maisteczko usłyszeliśmy wystrzały. A tłum ludzi podążał w jednym kierunku, co mogło wskazywać na jakąś lokalną imprezę. Pomyślałam, że to przecież nie może być to, o czym tak bardzo marzyłam… Przed wyjazdem usilnie szukałam miesca, gdzie odbywają się pokazy Fantazji. Okazało się jednak, że w tym terminie niczego takiego nie znalazłam, a tu proszę…taka niespodzianka. Przywdziałam na siebie długie spodnie i koszulę, żeby nie paradować w zbyt skąpych ciuszkach. Ale jak się potem okazało na niewiele się to zdało. Fantazja nawiązuje do walk Berberów i nazywana jest także grą prochu. Grupa kilku jeźdźców zaopatrzona w moukahla galopuje na swych pięknie przybranych koniach w jednym szeregu. Cała sztuka polega na tym, aby przed końcem trasy zawodnicy wystrzelili w tym samym momencie, a ich wystrzały powinny być słyszane jako jeden odgłos. Tak być powinno, ale czy było… Plac był pełen ludzi, koni i głośnej muzyki. Pierwsza drużyna…wszystko wyglądało idealnie…ale po kilku występach okazało się, że nie wszystkie drużyny są na tym samym poziomie synchronizacji i często wystrzały padały w przeróżnych kierunkach, także w stronę publiki. Ale nie to było powodem mojego strachu. Po pewnym czasie zorientowałam się, że jestem jedyną turystką, a chwilę później, że jedyną kobietą na tych pokazach. Wcześniej byłam tak zaaferowana pokazami, że ten drobny szczegół umnkął mojej uwadze…hmm I tu zaczął się problem. Dziwne spojrzenia, szepty, ale najgorsze było to, gdy zobaczyłam jak małe dzieci noszą broń zawodników i dla zabawy celują ludziom w plecy. Wtedy nadszedł właściwy czas, aby wziąć nogi za pas i pofantazjować, ale w myślach.

Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Dołącz do 865 obserwujących.