Tagi

, , , , ,

W stepie szerokim…którego okiem… cały czas miałam w głowie te słowa. Część wiernych przybywa tu, aby skosztować „łez Davida” czy mówiąc prościej napić się wody ze źródła uznawanego za relikwię, w którym gasili pragnienie pierwsi pustelnicy. Inni w poszukiwaniu spokoju ducha czy z prośbą o uzdrowienie. Jeszcze inni, aby zobaczyć wspaniałe dzieło ludzkich rąk. Bez względu na to, co  nami kieruję warto tu się znaleźć.  Klasztor leży na granicy z Azerbejdżanem i otwiera bramy Azji. Ze wzgórza rozciąga się naprawdę piękny widok… na ocean zieleni. Mnisi zamieszkują część jaskiń, a w klasztorze toczy się zwyczajne życie… po dziedzińcu biegają owce, króliki i braciszkowie. Po tej całej bieganinie jest także czas na chwilę zadumy, prawdziwej… niewymuszonej.  Ich ciche modlitwy sprawiły, że poczułam się bezpieczniej.