Na niebowo

Tagi

, , , , , ,

Pierwszy dzień w Rabacie. Tak naprawdę leniwy początek długiej podróży. Nocleg w medinie odcisnął swoje piętno 😉 Dobra rada dla tych, k†órzy niczego wcześniej nie planują… warto zabrać prześcieradło, bo spanie w pościeli po kilku innych użytkownikach jest średnio przyjemne. Przywyknąć też trzeba do pobudek. Wiedziałam, że będą głośniki i czas modlitwy, ale nie spodziewałam się, że dołączą do tego gospodarze kwatery, goście i psy. Ale to tylko taka mała inność, na którą warto się psychicznie przygotować. Spacer wynagrodzi wszystko. Trzeba tylko mieć się na baczności przy fotografowaniu, bo tu zdjęcie jest jak przekleństwo. Więc lepiej zapytać, albo skupić swoją uwagę na kotach, których tu nie brakuje. A odcienie błękitu i turkusu w starej części miasta zachwycające.

W drodze

Tagi

, , , , ,

Czasem warto zboczyć z wytyczonych szlaków i zobaczyć na własne oczy świat tak bardzo różny od tego, w którym żyjemy na co dzień.

Pożegnanie z Afryką

Tagi

, , , , , , , ,

 

Pamiętam, co pomyślałam przy jednym z ostatnich kadrów filmu „Babel” – wszędzie, tylko nie tam. Stało się jednak inaczej i nie żałuję ani jedej chwili…

Lloret de Mar

Tagi

, , , , , , , ,

Uwielbiam wodę, jej odcienie przechodzące od szmaragdu do turkusu…fale z pianką i  zimne, słone krople na skórze. Ale jak to zwykle bywa z taką miłością, bardzo się jej boję. Był wiatr we włosach, ciepły piasek i mały pogromca, który widnieje na zdjęciach. Jego gabaryty można porównać z rozmiarem mojej dłoni, ale miał lwie serce, sterroryzował wszystkich plażowiczów. Na szczęście było ich niewielu, cieszyłam się z tego powodu ogromnie, bo nie lubię tłoku. Teraz, poza sezonem można spokojnie poczytać, albo popatrzeć na morze. To mi się nigdy nie nudzi. Na drewnianej, dość kruchej poręczy, oddzielającej mnie od przepaści zostawiłam bardzo osobisty wpis.

Girona / Catalonia. Part II

Tagi

, , , , , , , , ,

IMG_8995

Smak kawy o poranku, ciepłe bułeczki ze świeżym pomidorem i uczucie beztroski. Plan dnia podyktowany był w dużej mierze zupełnym przypadkiem. Zapamiętam miłego człowieka, który sprzedawał pyszne, pachnące słońcem pomarańcze i starszą panią z psem, która mówiła coś w pięknym i mało znanym mi języku. Była podobna do przerażającej, kamiennej postaci kobiety, umieszczonej na fasadzie katedry wznoszącej się nad miastem. Legenda mówi, że istaniała naprawdę, a jej słowa złe sprowadziły na nią nieszczęście. Teraz czeka, aż usta jej oczyści woda deszczowa. Nie wiem co takiego mogła wykrzyczeć, ale moim zdaniem trochę zbyt długo już trwa ta kara, a może to przez to, że mało tam opadów 😉